niedziela, 4 stycznia 2015

Krótki przewodnik dla kupujących tkaniny (i dzianiny a także gotowe ubrania)



Co my tu mamy... gabardyny, żakardy, dzianiny, bawełny patchworkowe, flanele...


W chwilach szczerości, rzadkich i przeżywanych bez większego entuzjazmu, przyznaję po cichutku, że BYĆ MOŻE ;) jestem tkaninową zakupoholiczką. Ubiegły rok uszczuplił nieco zapasy, bo nie miałam czasu na buszowanie po sklepach i starałam się wykorzystywać to, co mam, jednak końcówka roku przyniosła totalny regres. Najpierw małżonek przywiózł ze Szwecji pełną torbę tkanin patchworkowych (wcale aż tyle nie chciałam!) a potem była Gwiazdka i jakiś prezent ode mnie dla mnie się należał, prawda? :D W każdym razie powyższe zdjęcie pokazuje zaledwie ułamek moich zasobów. Jedną, malutką półeczkę. :D

Nie jest specjalnie trudno wybrać tkaninę (lub dzianinę) dobrej jakości, nawet jeśli kupujemy w sklepie internetowym. Jednak nigdy nie wyeliminujemy ryzyka i najtroskliwiej obmacana na żywo tkanina  może sprawić niespodzianki w szyciu i praniu. Producenci są naprawdę różni i różne mają priorytety - kiedy cenę stawiają nad jakością (ludzie chcą mieć tanio, jak najtaniej), to w pewnym momencie jakości może zabraknąć. Ale czasem nie trzeba szukać koniecznie najdroższego i najlepszego, na sukienkę do codziennych spacerów z Jimbo naprawdę nie muszę mieć bawełny długowłóknistej i bez skrupułów sięgam po jakieś budżetowe płótno.

Przygotowałam krótką listę na co warto zwrócić uwagę podczas zakupów i o czym warto pamiętać, zanim wyciągnie się portfel. 

  1. Nazewnictwo tekstyliów
  2. Na rynku panuje w tej kwestii pomieszanie z poplątaniem. Musimy nauczyć się odróżniać surowce włókiennicze (czyli włókna) od produktów włókienniczych, czyli rzeczy zbudowanych z włókien.
    Surowcem włókienniczym są włókna bawełniane, celulozowe (w tym wiskozowe), poliestrowe, poliamidowe, poliakrylonitrylowe (zwane najczęściej akrylowymi), poliuretanowe (elastyczne), jedwabne, zwierzęce typu wełna, merino, mohair, kaszmir, alpaka i wiele innych. Każdy producent włókien sztucznych i syntetycznych nadaje im najczęściej własną nazwę handlową. Na przykład elana jest nazwą handlową włókien poliestrowych a lycra to nazwa włókien poliuretanowych (a dokładnie wytwarzanych przez firmę DuPont). Czasem nazwa handlowa staje się tak popularna, że staje się synonimem całej grupy, jak np. wyżej wymieniona elana, ale trzeba pamiętać, że polieter może się też kryć pod innymi nazwami. Na przykład jako trevira.
    Kiedy już mamy surowiec włókienniczy, to możemy z niego wytworzyć produkt. W przędzalni powstają nici, a z nich dalej tkaniny i dzianiny. W zależności, jaką strukturę (czyli sposób łączenia i przeplatania nitek)) zaprojektujemy, dostajemy produkty o różnych splotach. Od splotu zazwyczaj pochodzi nazwa tkaniny. I tak otrzymujemy płótno, satynę, żakardy, krepy itp.
    A zatem: jeśli ktoś sprzedaje żorżetę, zapytaj o skład, bo żorżeta mówi nam tylko o strukturze a nic o składzie. Jeśli ktoś sprzedaje elanowełnę, zapytaj o rodzaj tkaniny (czy to gabardyna? żakard?). Jest to dość istotne, bo od splotu często zależy układalność gotowego  wyrobu.

  3. Przeznaczenie tkaniny
  4. W sklepach często spotykamy się z kategoriami "tkaniny sukienkowe", "tkaniny wizytowe" itd. Jest to w pewnym stopniu pomocne, jeśli chcemy mieć ubranie o wyglądzie klasycznym. Ale w modzie już dawno odeszliśmy od szufladkowania tkanin. Kiedyś z batystu szyto bieliznę i chusteczki, obecnie Burda proponuje z batystu letnie spodnie. Z szyfonu szyje się sportowe bluzy a z koronki jesienne płaszcze. Wszystko jest dozwolone i mamy tu duże pole do fantazji. 
    Warto sprawdzić przed zakupem jak tkanina się układa. W sklepie stacjonarnym łapiemy tkaninę między kciuk i palec wskazujący, podnosimy do góry i patrzymy, czy podoba nam się sposób,  w jaki tkanina spływa w dół, czy jest ciężka, "lejąca", czy też lekka i sztywna. W sklepie internetowym oglądamy zdjęcia i oceniamy sposób układania fałd na zdjęciu. Tu trzeba się posiłkować opisem sprzedawcy, bo nie wszystko widać (trudno ocenić grubość).

  5. Kupujemy byle nie kota w worku
  6. Unikam kupowania w miejscach, gdzie sprzedawcy nie wiedzą, co sprzedają. Bez informacji o składzie nie będzie udanej transakcji. Dodam, bez informacji o dokładnym, procentowym składzie. Nie interesują mnie opisy "wiskoza z poliestrem". Ile tej wiskozy? To robi różnicę! Nie interesują mnie opisy "milutka tkanina na sukienki, bluzki, spodnie". A co, mówi dzień dobry, dziękuję i przepraszam? ;) Nie, ma być czarno na białym co kupuję, bo od tego zależy komfort użytkowania i warunki prania. Niektóre tkaniny należy dekatyzować przed szyciem (bawełna), syntetyki zazwyczaj nie.
    Zdjęcia. Powinien być widoczny splot i układalność. Im więcej szczegółów, tym mniej niespodzianek. Zdjęcie czasem więcej mówi o splocie niż opis, zawsze możemy porównać z tkaniną, którą już posiadamy, jest szansa, że ta na zdjęciu będzie się zachowywać podobnie.
    Im więcej tkanin i dzianin przejdzie przez nasze ręce, tym mniej wpadek zaliczymy przy zakupie z internetu. Patrzenie i dotykanie buduje nasze doświadczenie.
    Hmmm, mam nadzieję, że nie zabrzmiało to "im więcej kupujesz, tym więcej wiesz" ha ha (podpisano zakupoholiczka).

  7. Ubrania z sieciówek
  8. Proste zasady. :) Znów - sprawdzamy skład i go interpretujemy. Tanie bawełniane koszulki nie będą się wyciągać dzięki dodatkowi lycry. Tylko nie pierzmy ich powyżej 40 stopni! Lycra to zbawienie dla osób z mniejszym budżetem na ubrania. Naprawdę może utrzymać w ryzach fason. Niewielki dodatek poliamidu również odejmie nam kilka trosk.
    Klasyczny płaszcz zimowy z czystego poliestru  nie utrzyma ciepła, chyba, że założymy pod spód kilka warstw swetrów. Co innego płaszcz puchowy, trzyma ciepło, ale w przebywając w nim w pomieszczeniach co wrażliwsi mogą się udusić, bo puch syntetyczny nie oddycha. Dalej, im delikatniejsza i tańsza tkanina, tym mniej trwała. Jeśli na wieszaku czarne ubranie jest całe w białych paprochach, to takie będą zawsze. Jeśli jest zagniecione - nie odprasujemy go w domu na błysk. Szkoda zachodu. Jeśli upatrzony sweter jest pozaciągany, to nie szukamy drugiego egzemplarza, bo też się pozaciąga. Na pierwszej imprezie. ;)



Ekhem, miał być krótki przewodnik? :)  Zdaję sobie sprawę, że dotknęłam zaledwie czubka góry lodowej i temat jest wart rozwinięcia. Póki co polecę jeszcze książkę. "Encyklopedia materiałów odzieżowych" Gail Baugh jest bardzo przyzwoita i pomocna i nawet nie ma rażących błędów merytorycznych. :)



9 komentarzy :

  1. Dziękuję - takich przewodników nigdy dość. Nie jestem zawodowcem, ale lubię w sklepie obejrzeć ciuch, pomacać, po czym zgadywać skład i sprawdzać metkę. Fajny sport, ale wnioski niewesołe, bo ile można macać poliester? Przy czym nie jestem maniakiem naturalności, lubię mądre sztuczne domieszki i niektóre sprytne sztucznizny (mam takie letnie spodnie, które wyglądają jak len, są przewiewne jak len, a kompletnie się nie gniotą, bo nie ma w nich grama naturalności), ale bez przesady...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, umiejętnie dobrane domieszki włókien sztucznych i syntetyków mogą dać wiele dobrego. W niektórych dziedzinach (np w sporcie) są wręcz lepsze niż włókna naturalne. Jednakże ubrania z sieciówek mogą załamać. Nie da się funkcjonować na samym poliestrze. Ale da się go tanio i szybko wyprodukować, stąd jego popularność. Bo ludzie tak naprawdę nie stawiają jakości na pierwszym miejscu, przynajmniej w Polsce. Najważniejsza jest niestety i koncerny to wykorzystują, oferując byle co. W końcu, im szybciej zniszczymy sweter, tym szybciej kupimy nowy, prawda?

      Usuń
  2. Świetny post - zapisuję na listę tych, o których należy pamiętać. Dla mnie kupowanie przez internet to przede wszystkim forma zaoszczędzenia czasu, którego po pracy i tak mam mało, a Twój przewodnik może być niezastąpioną pomocą w takich zakupach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, oszczędność czasu przy zakupach internetowych jest niezaprzeczalna.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy i pouczający post. Książkę mam, ale też uważam, że im więcej tkanin się namaca i uszyje, to ma się większe doświadczenie :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo wartościowy artykuł. Wiele razy kupiłam tkaniny przez internet, które na zdjęciach wyglądały super, ale okazały się zwykłym badziewiem. Lepiej od razu dowiedzieć się jaki jest skład tego, co kupujemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, im więcej wiemy przed zakupem o materiale, tym mniejsze ryzyko zakupienia bubla. Ale wpadki mogą się zdarzyć każdemu i nie ma co się przejmować. :)

      Usuń
  5. Szybka Gotówka - https://redirect.qxa.pl/YxNh9 - Uzyskaj Szybką Pożyczkę

    OdpowiedzUsuń