poniedziałek, 17 czerwca 2013

Instagram czyli fotograficzny fastfood



Jimbo z właściwym sobie stoicyzmem rusza na podbój Instagramu.


Już pewnie wszyscy zauważyli, że na blogu pojawiły się nowe obiekty. O Bloglovin nie muszę chyba nikomu pisać, bo temat przewinął się ostatnio na większości forów - w każdym razie jest to wygodne narzędzie do obserwowania ulubionych blogów umieszczonych nie tylko na platformie Bloggera i ponoć trzeba się tam przenieść, bo Google likwiduje obserwatorów na rzecz Google+.  To drugie mnie na razie nie przekonuje, bo w pewnym sensie dubluje funkcje Facebooka, ale Bloglovin jest fajne i przydatne, więc udostępniam i zapraszam.
Natomiast Instagram jest faktycznie takim fotograficznym fastfoodem*, miejscem, gdzie można szybko udostępnić zdjęcie z telefonu i jedyne, co można z nim zrobić, to podrasować jednym z gotowych filtrów udostępnianych przez aplikację. Będą tam pojawiać się zdjęcia, które albo są zbyt słabej jakości (jak to z komórki), albo nie do końca odpowiadają tematyce bloga, jednak w pewien sposób mogą być ciekawe i warte obejrzenia - nakarmienia oczu czymś łatwym, kalorycznym i przyjemnym. ;) Zapraszam, rejestracja jest konieczna jedynie do komentowania, oglądanie jest dostępne od razu. Fotek na razie mało, ale zabawa jest przednia, więc na pewno będą się pojawiać następne.

A niedługo blog najprawdopodobniej na nowo zmieni szatę graficzną, ale konkretów jeszcze nie wymyśliłam. Na pewno trzeba będzie uporządkować lewy pasek. Zobaczymy. :) 

* Termin "fotograficzny fastfood" znalazłam w sieci i nie przypisuję sobie do niego absolutnei żadnych praw autorskich.

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza