środa, 15 maja 2013

Krótka historia zielonej spódnicy





Bardzo lubię włókna wiskozowe.Produkuje się je z celulozy, którą pozyskuje się z drzew, czyli pod pewnymi względami mają wiele wspólnego z włóknami naturalnym - surowiec rośnie sobie tak jak len czy bawełna. Zazwyczaj to świerk lub sosna (a w Chinach bambus:)). Jednakże w procesie produkcji celuloza ulega znacznym przekształceniom tak, że prawidłowo należy nazywać ją celulozą regenerowaną i powstałe  z niej włókna wiskozowe nie do końca już są "naturalne" (o ekologii nie wspominając). Jednak nie są też włóknami czysto syntetycznymi! Syntetyki (poliamid, poliester) nie mają źródeł występujących naturalnie w przyrodzie. Wiskoza za czasów moich studiów była włóknem sztucznym.* Obecnie niektórzy zaliczają ją już do włókien naturalnych, choć wydaje mi się, że to jednak pewne nadużycie.

W każdym razie - wiskozę (i inne włókna celulozowe) cechuje szereg przyjemnych właściwości. Można zrobić z niej szereg tkanin i dzianin o najróżniejszych chwytach i grubościach, zapewnia dobrą wchłanialność wilgoci (pod tym względem wygrywa z bawełną!) i wspaniale się układa dzięki swojemu ciężarowi.
Może nie jest marzeniem ekologa ze względu na bardzo nieekologiczny sposób wytwarzania (pochłania dużo wody i produkuje paskudne chemiczne odpady), ale generalnie przemysł włókienniczy nie jest i nigdy nie był przyjazny dla środowiska. We włókiennictwie nie uciekniemy od chemii.

W moim znajomym sklepie kupiłam swego czasu kawałek pięknej limonkowej dzianiny wiskozowej, ale w pamięci utkwiła mi jej żywozielona wersja. Wytrzymałam tydzień, aż w końcu w poniedziałek dręczona wizją spódnicy maxi pojechałam po kawałek. Nie można walczyć z natchnieniem. :)
Na miejscu okazało się, że cena jest jakby inna niż zapamiętałam (miało być 16zł a było 25zł...) a do tego panie klientki zrobiły taki rozgardiasz, że koniec końców nie zdążyłam już do sąsiedniej pasmanterii, bo po prostu ją zamknęli. I tym sposobem zostałam z silną potrzebą szycia, ale bez nici i akcesoriów!
Czy mogło być gorzej?
Na szczęście nie było. :)

 Oto moja spódnica:





Dzianina wiskozowa jest ciężka i lejąca, dlatego wszelkie marszczenia wyglądają na niej bardzo gładko i szlachetnie. Początkowo planowałam szybką robótkę, czyli zwykłą spódniczkę na gumkę, ale nieutrudnianie sobie życia byłoby nie w moim stylu ;) i wymyśliłam kontrastowy pas z nierozciągliwej tkaniny i zapięcie na suwak. Przetrząsnęłam pół domu, żeby znaleźć odpowiednią szmatkę i kolor suwaka - i udało się! A potem jeszcze raz los się do mnie uśmiechnął i w szufladce znalazłam również zielone nici w identycznym odcieniu. :)
Stało się to już grubo po północy, więc zapewne poniedziałkowy niefart zamienił się po prostu we wtorkowe szczęście głuptaka. :D a spódnica zyskała prawie niewidoczne podwinięcie:




Szycie skończyłam o czwartej nad ranem a kiedy nastał dzień właściwy, włożyłam nową kiecę i poszłam do Strimy na warsztaty z crazy patchworku. A tam spotkałam się z piękną Ewką, autorką Eduszki, bawiłam się świetnie i tylko żałowałam, że czas tak szybko mija...

Wszystko dobre, co się dobrze kończy.


Aire na przystanku w okolicach placu Reymonta dziś wczesnym popołudniem. :)


* Przyznaję bez bicia, że do szału doprowadza mnie mylenie włókien sztucznych i syntetycznych. Wprawdzie oba rodzaje należą do tej samej grupy włókien chemicznych, ale tych nazw nie używa się zamiennie!

 

16 komentarzy :

  1. Się zarumieniłam :) dzięki :) ja też się super bawiłam i cieszę się ogromnie, że się poznałyśmy.
    Post jest super jak zwykle. Czytanie Twoich tekstów to ogromna przyjemność. A spódniczkę podziwiałam już na żywo - jest prześliczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas przeżywam wczorajsze popołudnie :)
      Dzięki za miłe słowa, mało było w tej spódniczce szycia, to i niewiele mogłam popsuć na szczęście ;)))

      Usuń
  2. Bardzo fajny kolor. Spódniczka całkowicie w moim stylu. Chętnie bym ci ją podkradła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że przypadła Ci do gustu :)

      Usuń
  3. A propo nieekologicznych tkanin i innych takich polecam filmik: http://www.youtube.com/watch?v=OMiBAz7GWK8

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za linka, oglądam!

      Usuń
    2. Obejrzałam. Więc tu jest kwestia nie tylko środków chemicznych, które są niezbędne do wytworzenia produktu włókienniczego, ale szeregu substancji używanych do wykończenia tkanin, których to można by uniknąć, ale używa się ich mimo to - głównie ze względu na oszczędności dla producenta a ze szkodą dla pracownika i końcowego użytkownika... Paskudny proceder.

      Usuń
  4. Bardzo ładna zieleń. Ja na punto podobnej maści się czaję a ono ciągle na mnie czeka, ale nie ta pora roku:) Ten pas to doskonałe udoskonalenie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę w końcu obczaić co to jest, to punto :> Tyle już o niej czytałam :)

      Usuń
  5. Bardzo to pouczające. Ostatnio właśnie zastanawiałam się, jak to właściwie jest z tą wiskozą, bo w sklepie wciskają mi to jako materiał naturalny i jakoś mi się to nie układało w całość. Niestetyż, produkcja tkanin naturalnych też obciąża środowisko, więc wolę mieć wszystkiego raczej mało i intensywnie to eksploatować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możemy także oszczędzać środowisko przerabiając stare rzeczy, tak, by zyskały drugie życie. :) Chociaż nie lubię przeróbek, ostatnio zaczynam skłaniać się ku temu rozwiązaniu. Recykling może być fajny i chroni portfel przed schudnięciem. ;)

      Usuń
  6. Fajniutka spódniczka, szczególnie podoba mi się pomysł na pasek w innym kolorze. A co do tkanin to średnio przykładam wagę do nazewnictwa, ale do ich wyglądu bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się przypomniało. Kiedyś była popularna tkanina "peach wool" (chyba nadal jest na rynku). Może i w dotyku była jak brzoskwinka, ale koło wełny nawet nie stała, czysty poliester. Takie nazewnictwo to ja też mam w nosie ;)))

      Usuń
  7. W temacie ekologii. Bawałna nie jest ekologicznym produktem. Naturalnym, ale nieekologicznym. Słyszałam opinię, że 60% ogółu zużycia pestycydów wylewa się na plantacje bawełny...
    IKEA podaje, że ich wiskoza jest eko:
    "Na przykład liocel, odnawialny materiał produkowany na bazie celulozy z włókna drzewnego z plantacji drzew, które zużywają mniej wody, niż plantacje bawełny. Jest on już wykorzystywany w wielu produktach IKEA, które muszą mieć podobne właściwości, co bawełna."
    Lubię wiskozę. Także niedawno ze zdziwieniem odkryłam, że to włókno pochodzenia naturalnego :)
    Spódnica piękna! zazdroszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna spódniczka! Dziękuję za informacje dot. rodzajów materiałów, już teraz wiem, z czego powstanie moja następna spódniczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wpis się przydał. :)

      Usuń