wtorek, 2 września 2014

Burda, ach ta Burda :)



Kiedy wychodził tegoroczny lutowy numer Burdy, ja tkwiłam na uczelni w środku paskudnej sesji i jednocześnie szykowałam się do wyjazdu do Szwecji, więc zupełnie nie miałam głowy do uważnego i konstruktywnego przejrzenia zawartości. Głowę odzyskałam, niestety, dopiero w lipcu po kolejnej sesji, ale gdy już ją odzyskałam, to bardzo mi się ta Burda spodobała. A najbardziej wpadła mi w oko ta sukienka:


źródło Burda


Kiecka ma same zalety, ma nowoczesny krój, jest luźna i nawet można ją nosić z legginsami, a legginsy są lubiane przez wszystkie tygryski. ;) Aż się prosiła o szycie, tym bardziej, że odpowiednia tkanina leżała sobie w szafie. 

Coś mnie jednak tknęło. "Babo", powiedziałam sobie czule. "Tyś jest ciągle niezadowolona z ciuchów, zanim rozpykasz 2,5 metra porządnego materiału i będziesz wyć, że znów_się_nie_uda, weź i zrób najpierw coś mniejszego. Patrz jaka fajna bluzka i ten sam wykrój. Każą to szyć z krepy, a ty masz krepę poniewierającą się na półce. Uszyłaś już jedną kieckę z krepy i jesteś zadowolona No weeeeź, szyj tę bluzkę. Patrz, ile pod nią będzie miejsca na porządny obiad! ;P". "Dooobra, obiad mnie przekonał. :D" odpowiedziałam, bo byłam głodna.


 źródło Burda


I po tym lekko schizofrenicznym dialogu poszłam i wycięłam papierowy wykrój - najmniejszy jaki był - a następnie skroiłam materiał. Zazwyczaj skracam ramiona, ale skoro modelce na zdjęciu ramiona opadały, to i swoich postanowiłam nie ruszać, W końcu krepa to tkanina świetnie się układająca, wprost stworzona do luzackich ubrań, no nie. Za to dekolt zmniejszyłam, bo oryginalnie sięga niemal do pasa (widać na zdjęciu sukienki u góry, ale na modelce w bluzce już nie).

Szyło się bardzo dobrze.

Miałam krepę satynową, więc postanowiłam użyć obu stron, żeby było ciekawiej. Wszystkie linie mi się zbiegły tak jak trzeba i nawet nie zaklęłam przy ich dopasowywaniu.:)

Jeszcze przed wykończeniem przymierzałam i bluzka wydawała się niezła, naprawdę.

A wyszedł kaftan kulturysty.




Myślałam, że jeśli założę do niej obcisłe spodnie, to wszystko będzie grać, jakoś się góra zrównoważy z dołem. Niestety. Nie mam ochoty jej zakładać nawet na spacer z psem, a pies naprawdę wybacza mi wszystkie outfity. ;) Nic się tutaj nie sprawdziło, opadające ramiona, krepa, długość. Poza dekoltem. Mam żal, bo rękawy Burda wymyśliła fenomenalne, są zrobione z trzech części i tworzą coś w kształcie balona, czyli są bufiaste ale bez marszczeń. Jaki rozmiar miała modelka, jeśli ja kroję rozmiar 34 i wyglądam w nim jak drwal po wyrębie lasu? Jaką krepę użyć, jeśli z mojej krepy wychodzi bluzka o subtelności koca polarowego?  Tak, wiem, że tkanin krepowych jest cała masa i krepa krepie nierówna. To może warto zamieścić w żurnalu informację o JAKĄ konkretnie krepę chodzi?

Nie daruję tym rękawom. Poprawiam wykrój i jeśli znów nie wyjdzie, to zapłaczę się na śmierć.Bo chcę i bluzkę i wciąż chcę sukienkę. :)


Tutaj poprawiam wykrój rękawów, myślę, że widać ich ciekawy kształt.


P.S. Spódnicę, którą ma na sobie modelka w bluzce, też chcę uszyć. Ciekawe, czy wyjdzie. :>



piątek, 29 sierpnia 2014

Przyjemny apekt blogowania



...to moment, kiedy dostaje się prezent od kumpeli blogerki. ;D Od Ewy z bloga Eduszka dostałam prześliczną kosmetyczkę, profesjonalnie przepikowaną cieniowanymi nićmi. Od kilku dni leży niedaleko kanapy, żebym mogła w wolnej chwili się przyglądać. No, bo ładna jest i koniec!




Na wczoraj natomiast kwitły sekretne plany miłego spędzenia czasu, ale siła wyższa je pokrzyżowała - szkoda, ale co się odwlecze... Na dodatek dostałam awizo i byłam pewna, że nie warto iść na pocztę, bo pewnie czeka tam na mnie jedno z  tych niemiłych, urzędowych pism i popsuje humor do reszty. Ale przemogłam się, wzięłam rodzinę ze sobą i poszłam. A tam czekała na mnie przesyłka z Amazona. :) 




"The Perfect Fit" z serii Singer Sewing Reference Library to krótkie kompendium dotyczące dostosowywania gotowych wykrojów do własnej sylwetki. Bardzo dobrze opisane i bogato zilustrowane, nawet bez głębszej znajomości angielskiego można wiele się nauczyć. Dowiedziałam się o jego istnieniu, jakby inaczej, z bloga innej szyjącej. :) Porady z tej książki można znaleźć w internecie (blogosfera roi się od tutoriali) i większość instrukcji była mi znana, ale i tak nie żałuję zakupu. Kiedy szyję, nie lubię korzystać z komputera, dlatego przedkładam papierowe wydawnictwa nad wynikami z Google. A swoją drogą, czy ktokolwiek nie skusiłby się na bardzo dobry podręcznik szycia za 4 dolary? ;) 




Tak więc, gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, mam dowód, że blogowanie rozwija i wzbogaca, a ja mam gdzie schować porozrzucane po całej torbie dokumenty. :))))





środa, 27 sierpnia 2014

Szycie po fińsku z Ottobre Design





Ottobre to kolejne czasopismo (po Burdzie, Neue Mode, Nowym Pramo i Annie Modzie na Szycie) z wykrojami do szycia, jakie zdarzyło mi się używać. Redakcja mieści się w Finlandii i oryginalnie jest wydawane w języku fińskim, ale ja je spotkałam pierwszy raz w Szwecji i mam je w języku szwedzkim. Bardzo popularne jest w krajach anglojęzycznych, jako że i anglojęzyczna wersja jest dostępna. Dziewczyny chwalą modele za dobre dopasowanie i ponadczasowość. Cóż, "ponadczasowość" i tzw. klasyka oznacza zazwyczaj, że ciuchy są bezpieczne, żeby nie powiedzieć nudne. ;) Ale w końcu w szafie dobrze mieć też ubrania bazowe, prawda? 

Ottobre nie jest grube i wychodzi jedynie dwa razy w roku, o ile wiem w okolicach lutego i sierpnia (właśnie wychodzi kolejny, zimowy numer). Papier jest gruby i błyszczący, również ten z wykrojami, co wróży trwałość w użytkowaniu. Jednak za tę przyjemność płaci się - w przeliczeniu około 40zł niezależnie od kraju.




Każdy model jest dostępny w rozmiarach 34-52 i prezentują je najróżniejsze modelki, nie ma podziału na kolekcję dla szczupłych i szczupłych plus. Pod opisami jest metryczka, gdzie można przeczytać jaką konkretną tkaninę użyto do projektu, poznać źródło dodatków... a także wzrost i rozmiar fotografowanej dziewczyny. Pani powyżej ma 168cm wzrostu i rozmiar 46. :)




Arkusz z wykrojami wydaje się czytelny, ale uwaga - każdy rozmiar jest rysowany tą samą linią ciągłą i w niektórych miejscach można się pomylić! Na szczęście różne modele są oznaczane różnymi kolorami, więc przynajmniej nie narysujemy części od spodni przechodzącej w część rękawa. :D




Rysunki techniczne też są troszkę inne, bardziej jakby spontaniczne i z wypełnieniem imitującym oryginalną tkaninę.




W opisie szycia, jeśli model jest wykonany z tkaniny elastycznej, zawsze jest podana elastyczność. Czyli jeśli chcemy uszyć podobną rzecz, to żeby leżała podobnie, musimy szukać czegoś rozciągliwego, przykładowo, o 15%. I znów uwaga - to nie oznacza wcale, że lycry w składzie musi być 15%. To 1 metr materiału ma się rozciągać o 15cm. 

Z Ottobre uszyłam do tej pory dwie rzeczy. Pierwsza to była bluzka dzianinowa i choć to prosty wykrój, to faktycznie podobało mi się dopasowanie do figury (nawet w dzianinach warto robić zwężenie w talii!). Jednak była to typowa dzianina i trudno właściwie ocenić jakość pomysłów Ottobre. Zresztą i tak jej nie skończyłam, bo dzianina przestała mi się podobać.
Natomiast ostatnio uszyłam legginsy z tkaniny podobnej do dżinsu, ze srebrzystą warstwą wierzchnią i lycrą w składzie. Tkaninę wyciągnęłam z kosza z resztkami w absolutnie cudownym sklepie tekstylnym w Linkoping, jeśli chcecie zachować rozsądek i pieniądze w portfelu, to tam nie chodźcie. Ottobre przewidziało pasek i zapięcie na suwak kryty z boku a także suwaki przy nogawkach, ja jednak ze wszystkich trzech zrezygnowałam, bo uznałam, że nie będą konieczne przy takiej elastyczności. Zostawiłam jednak zaszewki. Nogawki przedłużyłam o 10cm, bo modelce na zdjęciu ledwie zakrywają łydki. I na koniec ROZMIAR. Według Ottobre wykroje nie mają zapasów na szwy i należy je dodać w wymiarze 1cm. Zrobiałm dokładnie tak, jak chcieli... po czym po przymierzeniu papierowej formy do gotowych legginsów ze sklepu ścinałam naddatki o ten centymetr. Legginsy wyszły idealnie. To ma Ottobre dodane zapasy na szwy czy nie? :)


Modelka na zdjęciu ma rozmiar 40 i wzrost 172cm


Ottobre wydaje jeszcze żurnal dla dzieci, chwalony jeszcze bardziej niż ten dla dorosłych. Na stronie firmowej można obejrzeć wszystkie numery łącznie z rysunkami technicznymi oraz ewentualnie wykupić prenumeratę. Wysyłają do Polski. ;)